Automatyzacja
5 automatyzacji, które każda firma usługowa powinna mieć już dziś
Nie każda automatyzacja wymaga budowy nowego systemu od zera. Te pięć ma najwyższy stosunek zwrotu do ryzyka wdrożenia i w większości firm usługowych da się je uruchomić w ciągu kilku tygodni.
Automatyzacja w firmach usługowych kojarzy się często z dużym projektem informatycznym: miesiącami wdrożenia i budżetem, na który stać tylko duże firmy. W praktyce większość zwrotu z automatyzacji pochodzi z kilku prostych, dobrze znanych mechanizmów, które da się uruchomić szybko i bez ryzyka wywrócenia całej organizacji do góry nogami.
1. Dlaczego akurat te automatyzacje
Wybraliśmy pięć automatyzacji, które łączy jedna cecha: dotyczą zadań powtarzalnych, mających jasne kryterium „zrobione dobrze”, i nie wymagają zmiany całego procesu, żeby zacząć działać. To automatyzacje, które da się dołożyć do istniejącego sposobu pracy, zamiast go najpierw przebudowywać.
Druga cecha, równie ważna: każda z nich dotyczy momentu, w którym firma i tak już komunikuje się z klientem albo przetwarza dane, które już posiada. Nie trzeba zbierać nowych informacji ani wdrażać nowego sposobu pracy zespołu, żeby zacząć z nich korzystać. To właśnie sprawia, że ryzyko wdrożenia jest niskie, a efekt widoczny szybko.
2. Pięć automatyzacji o wysokim zwrocie
- Automatyczne przypomnienia o płatnościach i terminach. Zamiast ręcznego pilnowania kalendarza, system sam wysyła przypomnienie klientowi przed terminem płatności i eskaluje, jeśli termin minie, bez konfrontacyjnej rozmowy telefonicznej.
- Generowanie ofert i faktur z szablonu. Dane klienta i zakres usługi wchodzą raz, a oferta czy faktura składają się automatycznie. Eliminuje to najczęstsze źródło błędów przy ręcznym przepisywaniu.
- Onboarding nowego klienta. Seria wiadomości, dostępów i dokumentów uruchamia się automatycznie po podpisaniu umowy, zamiast zależeć od tego, czy ktoś akurat pamięta o każdym kroku.
- Alerty o statusie projektu. Kiedy zadanie przekracza planowany termin albo utyka bez ruchu, odpowiednia osoba dostaje powiadomienie automatycznie, zanim klient zdąży zapytać sam.
- Zbieranie feedbacku po zakończeniu usługi. Krótka ankieta wysyłana automatycznie zaraz po zamknięciu projektu, w momencie, gdy opinia klienta jest najświeższa, a nie trzy tygodnie później, gdy ktoś sobie o tym przypomni.
3. W jakiej kolejności je wdrażać
Zaczynamy zwykle od automatyzacji, które eliminują najbardziej bolesny, powtarzalny ból: najczęściej jest to generowanie ofert i faktur, bo błędy w tym miejscu kosztują najwięcej i najszybciej psują relację z klientem. Przypomnienia o płatnościach i onboarding wdraża się równolegle, bo obie mają natychmiastowy wpływ na przepływ gotówki i pierwsze wrażenie klienta.
Zbieranie feedbacku zostawiamy zwykle na koniec, nie dlatego, że jest mniej ważne, ale dlatego, że najlepiej działa, gdy pozostałe procesy są już poukładane i faktycznie jest co mierzyć. Alerty o statusie projektu wdrażamy w połowie tej kolejności, bo wymagają już pewnego uporządkowania danych o postępie prac, którego na starcie często brakuje.
4. Czego automatyzacja nie zastąpi
Automatyzacja tych pięciu obszarów nie zastąpi rozmowy z klientem w trudnej sytuacji ani decyzji wymagającej kontekstu, którego system nie ma. Jej rolą jest zdjąć z zespołu powtarzalną, mechaniczną pracę, żeby zostało więcej czasu na te rozmowy i decyzje, które faktycznie wymagają człowieka.
Warto też pilnować, żeby automatyzacja nie stała się bezosobowa tam, gdzie klient oczekuje ludzkiego kontaktu. Przypomnienie o płatności może być automatyczne, ale ton wiadomości i moment eskalacji do rozmowy telefonicznej powinny być świadomie zaprojektowane, a nie zostawione domyślnym ustawieniom narzędzia.
Firma, która wdroży tych pięć automatyzacji dobrze, zwykle odzyskuje kilka godzin tygodniowo na jednego pracownika, nie licząc czasu, którego nigdy nie traci na naprawianie błędów, które by inaczej powstały.
5. Jak zacząć w tym tygodniu
Nie trzeba wdrażać wszystkich pięciu naraz. Wybierz tę, która dziś najbardziej boli (najczęściej jest to ta, o którą ktoś w zespole narzeka najgłośniej i najczęściej) i uruchom ją jako pierwszy, ograniczony projekt. Reszta przyjdzie naturalnie, kiedy zobaczycie, że to działa.
Najważniejsze jest to, żeby pierwsza automatyzacja faktycznie zadziałała i była widoczna dla zespołu. To buduje zaufanie do kolejnych zmian znacznie skuteczniej niż jakikolwiek plan wdrożenia przedstawiony na spotkaniu.
Sprawdźmy, które automatyzacje wdrożyć u Ciebie Wróć do bloga